Tak działa mechanizm wyznaczania składów TK

W Trybunale Konstytucyjnym nie wystarczy wiedzieć, jakie przepisy bada Trybunał. Trzeba również wiedzieć, kto konkretnie zasiada w składzie orzekającym.

·

To właśnie skład rozpoznaje sprawę, analizuje argumenty stron i ostatecznie głosuje nad rozstrzygnięciem. Dlatego sposób jego wyznaczenia nie jest technicznym szczegółem organizacyjnym. Jest jednym z elementów procedury, która prowadzi do wydania orzeczenia.

We wrześniu 2026 roku kwestia ta znalazła się w centrum zainteresowania prokuratury. Prokuratura Krajowa wszczęła śledztwo dotyczące podejrzenia wielokrotnego przekroczenia uprawnień przy wyznaczaniu i zmianach składów orzekających TK. Postępowanie dotyczy m.in. tego, czy dochodziło do odstępowania od ustawowych zasad wyznaczania składów. To na razie przedmiot śledztwa, a nie prawomocne ustalenie, że doszło do przestępstwa.

Żeby zrozumieć znaczenie tej sprawy, trzeba najpierw zobaczyć, jak mechanizm powinien działać według ustawy.

Nie prezes wybiera „swoich” sędziów

Pierwsza rzecz może być zaskakująca.

Ustawa rzeczywiście przyznaje prezesowi Trybunału Konstytucyjnego kompetencję do wyznaczania sędziów do konkretnego składu. Nie oznacza to jednak, że przepisy dają mu pełną swobodę wyboru.

Art. 38 ust. 1 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK stanowi, że sędziów do składu orzekającego, w tym przewodniczącego i sędziego sprawozdawcę, wyznacza prezes TK według kolejności alfabetycznej, uwzględniając jednocześnie rodzaj, liczbę i kolejność wpływu spraw.

To istotne rozróżnienie.

Prezes TK ma kompetencję do wyznaczenia składu, ale ustawodawca stworzył mechanizm, który ma ograniczać uznaniowość tej decyzji.

Nie powinno więc działać to w sposób:

„Ta sprawa jest ważna, więc wybieramy tych pięciu sędziów”.

Mechanizm ustawowy zakłada określone kryteria, według których skład powinien być konstruowany.

Dlaczego w ogóle skład ma takie znaczenie?

Trybunał nie wydaje orzeczeń jako abstrakcyjna instytucja.

Orzeczenie wydaje konkretny skład sędziów.

To oni prowadzą postępowanie, analizują sprawę i uczestniczą w podejmowaniu rozstrzygnięcia. W zależności od rodzaju sprawy skład może liczyć jednego, trzech, pięciu albo – w określonych przypadkach – co najmniej jedenastu sędziów.

Ustawa przewiduje między innymi skład pięciu sędziów przy kontroli zgodności ustaw i ratyfikowanych umów międzynarodowych z Konstytucją. W określonych sprawach Trybunał orzeka natomiast w pełnym składzie. W takim przypadku wymagany jest udział co najmniej jedenastu sędziów.

Oznacza to, że to, kto znajduje się w składzie, ma bezpośrednie znaczenie dla przebiegu konkretnej sprawy.

Nie oznacza to oczywiście, że sam dobór składu przesądza o wyniku głosowania. Każdy sędzia podejmuje decyzję niezależnie. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy pojawiają się wątpliwości, czy skład został wyznaczony zgodnie z regułami.

Co właściwie oznacza „kolejność alfabetyczna”?

To jeden z najważniejszych elementów mechanizmu.

Ustawa nie mówi po prostu, że prezes ma wybrać odpowiednich sędziów. Wprowadza kryterium kolejności alfabetycznej, ale jednocześnie nakazuje uwzględniać rodzaj, liczbę i kolejność wpływu spraw.

To oznacza, że wyznaczanie składów powinno być powiązane z organizacyjnym systemem obsługi spraw w Trybunale.

W założeniu ma to ograniczać możliwość ręcznego dobierania sędziów do konkretnych postępowań.

Mechanizm ma więc charakter mieszany:

kolejność → rodzaj sprawy → liczba spraw → kolejność ich wpływu.

Dopiero z uwzględnieniem tych elementów powstaje konkretny skład.

Ale prezes ma pewien margines

I tutaj zaczyna się bardziej skomplikowana część.

Art. 38 ust. 2 ustawy przewiduje, że prezes TK może w uzasadnionych przypadkach, zwłaszcza ze względu na przedmiot rozpoznawanej sprawy, wyznaczyć sędziego sprawozdawcę, odstępując od kryteriów wskazanych w ust. 1.

To ważne, ponieważ pokazuje, że ustawowy mechanizm nie jest całkowicie automatyczny.

Istnieje możliwość odstępstwa.

Kluczowe pytanie brzmi jednak:

kiedy odstępstwo jest uzasadnione, a kiedy przekracza granice kompetencji?

I właśnie tutaj pojawia się przestrzeń do sporów prawnych.

Jeżeli odstępstwo wynika z przewidzianej ustawą przesłanki, samo jego zastosowanie nie oznacza naruszenia prawa. Jeżeli jednak zasady byłyby obchodzone bez podstawy prawnej, pojawia się pytanie o legalność takiej decyzji.

To rozróżnienie jest istotne również w kontekście obecnego śledztwa.

O co chodzi w obecnym śledztwie?

15 września 2026 roku Prokuratura Krajowa wszczęła śledztwo dotyczące podejrzenia wielokrotnego przekroczenia uprawnień przez osoby uprawnione do wyznaczania składów TK.

Według oficjalnego komunikatu prokuratury przedmiotem postępowania jest podejrzenie bezprawnego wyznaczania lub zmieniania składów zarówno pod względem personalnym, jak i liczebności, z pominięciem ustawowych zasad określonych w art. 38 ust. 1 ustawy o TK.

Prokuratura zakwalifikowała sprawę jako podejrzenie czynu z art. 231 § 2 Kodeksu karnego, w związku z art. 12 § 1 Kodeksu karnego.

To jednak nie oznacza, że prokuratura przesądziła, iż takie przestępstwo zostało popełnione.

Śledztwo ma właśnie ustalić, czy doszło do opisanych naruszeń i kto ponosi za nie odpowiedzialność.

To nie jest tylko spór o technikę

Dlaczego sposób wyznaczania składu może mieć znaczenie dla całego systemu kontroli konstytucyjnej?

Bo Trybunał rozstrzyga sprawy dotyczące najważniejszych aktów prawnych państwa.

Jeżeli ustawa trafia do TK, pytanie nie brzmi wyłącznie:

„Czy ustawa jest zgodna z Konstytucją?”

Wcześniej pojawia się również pytanie:

„Czy sprawę rozpoznał skład utworzony zgodnie z prawem?”

To dwie różne kwestie.

Pierwsza dotyczy treści orzeczenia.

Druga – prawidłowości procedury prowadzącej do jego wydania.

Co jeśli skład zostanie zmieniony?

Zmiana składu jest jeszcze bardziej wrażliwą kwestią.

Nie chodzi bowiem o samo ustalenie, kto rozpoznaje sprawę na początku. Znaczenie ma również to, czy i na jakiej podstawie skład może zostać później zmieniony.

Właśnie dlatego w obecnym sporze pojawia się pojęcie „manipulowania składami”.

Jest to jednak określenie używane przez osoby i instytucje przedstawiające określoną interpretację wydarzeń. Nie można traktować go jako ustalonego faktu przed zakończeniem postępowania.

Z punktu widzenia analizy prawnej istotniejsze jest pytanie:

czy każda konkretna zmiana miała podstawę w obowiązujących przepisach?

To wymagałoby przeanalizowania poszczególnych spraw, pierwotnych składów, decyzji o ich zmianie oraz podstaw prawnych tych decyzji.

Dopiero taki materiał pozwala ocenić, czy mamy do czynienia ze zwykłym zastosowaniem wyjątków przewidzianych prawem, czy z odejściem od ustawowego mechanizmu.

Dlaczego liczba sędziów również ma znaczenie?

Prokuratorskie postępowanie dotyczy nie tylko personalnego składu, ale również jego liczebności.

To również nie jest szczegół techniczny.

Ustawa określa, kiedy TK orzeka w pełnym składzie, kiedy w pięciu sędziów, kiedy w trzech, a w określonych sprawach – w składzie jednoosobowym.

Jeżeli więc sprawa wymagająca określonego składu zostałaby rozpoznana przez inną liczbę sędziów, powstaje problem proceduralny.

Dlatego pytanie:

„Kto był w składzie?”

trzeba uzupełnić o drugie:

„Ilu sędziów powinno w tym składzie być?”

Dopiero odpowiedź na oba pytania pozwala ocenić prawidłowość składu.

Prezes TK nie ma jednak nieograniczonej władzy

W debacie publicznej łatwo przejść od stwierdzenia:

„Prezes TK wyznacza skład”

do wniosku:

„Prezes TK decyduje, kto ma wydać wyrok”.

To nie jest to samo.

Kompetencja prezesa wynika z ustawy, ale jednocześnie ustawa określa reguły, według których ma być wykonywana.

To właśnie dlatego spór o składy nie sprowadza się do pytania, czy prezes TK może je wyznaczać.

Może.

Pytanie brzmi:

w jaki sposób może to robić i gdzie przebiegają granice tej kompetencji?

To zasadnicza różnica.

Był już spór o to, kto powinien wyznaczać składy

Obecny model nie jest jedynym rozwiązaniem, które pojawiło się w ostatnich latach.

W ustawie o TK z 13 września 2024 roku znalazły się przepisy przewidujące udział Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK w wyznaczaniu i zmianie składów orzekających.

Regulacja ta stała się przedmiotem kontroli konstytucyjnej. W materiałach dotyczących tej sprawy wskazywano na wątpliwości związane m.in. z art. 197 Konstytucji, który stanowi, że organizację Trybunału Konstytucyjnego oraz tryb postępowania przed nim określa ustawa.

Ten spór pokazuje coś ważnego.

Sam sposób wyznaczania składów jest elementem ustrojowego sporu o organizację TK.

Nie chodzi wyłącznie o to, który sędzia trafi do konkretnej sprawy. Chodzi również o to, kto powinien mieć kompetencję do podjęcia takiej decyzji i jak szczegółowo ustawodawca powinien określić zasady jej wykonywania.

Najważniejsze pytanie: czy można przewidzieć wynik?

To właśnie tutaj mechanizm wyznaczania składów staje się istotny z punktu widzenia niezależności Trybunału.

W idealnym modelu skład powinien wynikać z wcześniej określonych, możliwie obiektywnych zasad.

Dlaczego?

Bo wtedy decyzja o tym, kto rozpozna konkretną sprawę, nie jest podejmowana dopiero wtedy, gdy wiadomo, czego sprawa dotyczy.

Im większa możliwość uznaniowego kształtowania składu po poznaniu przedmiotu sprawy, tym większe znaczenie ma pytanie o zabezpieczenia proceduralne.

Nie oznacza to jednak, że każda zmiana składu jest dowodem manipulacji.

Sama zmiana może być legalna.

Problemem byłoby dopiero takie korzystanie z kompetencji, które pozostaje poza ustawowymi podstawami.

Co może oznaczać nieprawidłowy skład?

To jedno z najtrudniejszych pytań.

Nie można automatycznie powiedzieć:

„Jeżeli skład został zakwestionowany, wyrok jest nieważny”.

Skutek zależy od konkretnej podstawy prawnej, rodzaju uchybienia i charakteru orzeczenia.

W polskim systemie prawnym kwestia prawidłowości składu jest jednak fundamentalna. Jeżeli istnieje zarzut, że organ orzekający został utworzony niezgodnie z przepisami, może to prowadzić do sporu o prawidłowość wydanego rozstrzygnięcia.

Dlatego obecne śledztwo ma potencjalnie znaczenie wykraczające poza odpowiedzialność osób, których działania są badane.

Jeżeli w konkretnych postępowaniach zostałyby prawomocnie ustalone poważne nieprawidłowości dotyczące składów, pojawiłoby się również pytanie o konsekwencje dla poszczególnych orzeczeń.

Na tym etapie byłoby jednak przedwczesne przesądzać, jakie dokładnie będą te konsekwencje.

Mechanizm w jednym schemacie

Całą procedurę można sprowadzić do kilku kroków:

1. Do TK trafia sprawa.

↓

2. Ustala się rodzaj właściwego składu – jeden, trzech, pięciu albo pełny skład.

↓

3. Prezes TK wyznacza sędziów.

↓

4. Przy wyznaczaniu stosowane są ustawowe kryteria, w tym kolejność alfabetyczna oraz rodzaj, liczba i kolejność wpływu spraw.

↓

5. W określonych sytuacjach ustawa przewiduje możliwość odstępstwa od podstawowych kryteriów, zwłaszcza przy wyznaczaniu sędziego sprawozdawcy.

↓

6. Skład rozpoznaje sprawę i wydaje orzeczenie.

Cały problem zaczyna się wtedy, gdy pojawia się pytanie, czy któryś z tych etapów został przeprowadzony poza granicami określonymi przez prawo.

Dlaczego sprawa składów jest ważniejsza, niż wygląda?

Spór o składy orzekające może wyglądać na wewnętrzną sprawę organizacyjną Trybunału.

W rzeczywistości dotyka jednej z podstawowych zasad działania sądu konstytucyjnego: sprawę powinien rozpoznawać skład wyznaczony według wcześniej określonych reguł, a nie skład tworzony dowolnie dla konkretnego postępowania.

Dlatego najważniejsze pytanie nie brzmi:

„Czy prezes TK ma wpływ na skład?”

Wpływ wynika wprost z ustawy.

Właściwe pytanie brzmi:

„Czy sposób wykonywania tej kompetencji pozostaje w granicach ustawy?”

I właśnie na to pytanie – w odniesieniu do konkretnych działań i konkretnych spraw – ma odpowiedzieć obecne postępowanie.

Nie rozstrzygnie go ani komunikat prokuratury, ani stanowisko Trybunału, ani wypowiedzi polityków.

Odpowiedź będzie wymagała przeanalizowania dokumentów, decyzji dotyczących składów oraz podstaw prawnych, na których zostały podjęte.

Bo w przypadku Trybunału Konstytucyjnego nie tylko treść wyroku ma znaczenie. Znaczenie ma również to, kto, w jakim składzie i według jakich reguł ten wyrok wydał.

Podobne wpisy