Tusk: „Paskudna narracja”. Premier ucina plotki o paliwie

Donald Tusk nie wytrzymał i wprost odniósł się do krążących w sieci teorii o rzekomych brakach paliwa w Polsce. Podczas posiedzenia rządu jasno stwierdził, że ktoś próbuje rozkręcić „paskudną narrację”, która ma wywołać niepokój i sztucznie podgrzać atmosferę.

· · · ·
Warszawa, 04.03.2026. Premier Donald Tusk podczas spotkania Zespo³u Koordynacyjnego w sprawie sytuacji na Bliskim Wschodzie, 4 bm. w siedzibie MSZ w Warszawie. (sko) PAP/Radek Pietruszka

Według premiera problemu z zapasami nie ma. Paliwo jest, rezerwy są zabezpieczone, a łańcuch dostaw działa normalnie. Krótko mówiąc: nie ma powodów do paniki i nie ma sensu robić zapasów „na wszelki wypadek”.

Panika nakręca panikę

Tusk zwrócił uwagę na mechanizm, który w takich sytuacjach często się powtarza. Wystarczy kilka alarmistycznych wpisów w mediach społecznościowych, kilka sugestii o możliwych brakach – i ludzie zaczynają szturmować stacje. A to właśnie wtedy mogą pojawić się lokalne problemy.

Premier przekonuje, że w tej chwili mówimy bardziej o politycznej grze i straszeniu społeczeństwa niż o realnym zagrożeniu. Jego zdaniem ktoś próbuje wykorzystać międzynarodowe napięcia do siania niepewności w kraju.

Wojna na świecie, spokój w kraju

Nie da się ukryć, że sytuacja geopolityczna jest napięta, a konflikt na Bliskim Wschodzie budzi emocje. Ale – jak podkreśla szef rządu – to nie oznacza automatycznie, że Polska stoi przed kryzysem paliwowym.

Dostawy nie są zagrożone, a państwo ma narzędzia, by reagować w razie wahań cen czy problemów rynkowych. Tusk przyznaje, że ceny na światowych rynkach mogą się zmieniać, ale to co innego niż fizyczny brak paliwa na stacjach.

Jasny przekaz: bez histerii

Przekaz z rządu jest prosty: nie ma powodów do histerii. Plotki o kończących się zapasach to – w ocenie premiera – element politycznej rozgrywki.

Czy temat szybko ucichnie? To zależy, czy emocje wygrają z faktami. Na razie rząd wysyła jasny sygnał: paliwo jest, państwo działa, a straszenie kryzysem to gra na nerwach.

Podobne wpisy