Zełenski drwi z Orbána: „Może jesteś magikiem i widzisz rurociąg pod ziemią?”
Między Wołodymyrem Zełenskim a Viktorem Orbánem znów wybuchła polityczna awantura. Tym razem chodzi o rurociąg „Przyjaźń” i o to, czy faktycznie nadaje się do wznowienia przesyłu rosyjskiej ropy.
Zdjęcia z kosmosu kontra rzeczywistość pod ziemią
Premier Węgier opublikował zdjęcia satelitarne i ogłosił, że z dostępnych analiz jasno wynika: infrastruktura działa, nie ma technicznych przeszkód, by ropa znów popłynęła. Według Orbána rosyjski atak nie uszkodził samej rury w sposób uniemożliwiający transport.
Zełenski odpowiedział z ironią. Stwierdził, że ze zdjęć z orbity można zobaczyć co najwyżej elementy naziemne, a nie to, co faktycznie dzieje się z instalacją pod ziemią. Zadrwił, że może węgierski premier jest jakimś magikiem, skoro potrafi „zajrzeć” pod powierzchnię gruntu.

Ropa, wojna i pieniądze
Cały konflikt nie jest tylko techniczną sprzeczką o stan rur. Dostawy rosyjskiej ropy przez Ukrainę zostały wstrzymane po styczniowym ataku Moskwy na infrastrukturę. Kijów twierdzi, że trwają naprawy i sytuacja nie jest tak prosta, jak przedstawiają to Węgry.
Budapeszt i Bratysława utrzymują, że opóźnianie wznowienia przesyłu to czysta polityka, wręcz szantaż.
Zełenski podkreśla też, że przywrócenie tranzytu oznaczałoby dalszy dopływ pieniędzy do Rosji, czyli realne wsparcie dla działań wojennych. W tle są informacje o kolejnych rosyjskich atakach podczas prac naprawczych i o rannych osobach.
Komisja Europejska wciągnięta do gry
Orbán uznał słowa Zełenskiego za niedopuszczalne i zapowiedział interwencję w Komisji Europejskiej. Dodał też, że dopóki ton rozmów się nie zmieni, Węgry nie będą skłonne wspierać decyzji korzystnych dla Ukrainy.
Efekt? Techniczny spór o rurociąg przerodził się w ostrą wymianę politycznych ciosów. Kiedy i czy w ogóle ropa znów popłynie – wciąż pozostaje pytaniem otwartym.
